Ostatnie dni grudnia są dobrą okazją do podsumowania mijającego roku. W tych dniach powstaje najwięcej zestawień, the best of, przewidywań i postanowień noworocznych. Ponieważ ze swoich grzechów spowiadam się przy okazji urodzin Hello World! (mniej więcej połowa września), ostatni wpis w tym roku postanowiłem przeznaczyć na krótkie podsumowanie mojej drogi od zera do blogera.
Zaczynałem jak większość blogerów stricte technicznych, od pisania na tematy mocno ukierunkowane na dany problem, głównie z dziedziny PHP. Dosyć szybko doszły do tego informacje o nowościach z interesujących mnie tematów oraz różnej maści eksperymenty, które wcześniej, czy później kończyły swój żywot. Od czasu do czasu napisałem o czymś nie do końca związanym z branżą lub popełniłem jakiegoś grafomańskiego bohomaza. Blog powoli nabierał rozpędu, a ja cieszyłem się jak dziecko każdy początkujący bloger z powoli rosnących statystyk.
Z czasem zrozumiałem (w sumie wiedziałem o tym od dawna, ale nie dopuszczałem do siebie tej myśli), że pisanie bloga nie musi oznaczać pisania dla samego pisania, a bloger nie jest idealistą walczącym z kapitalistycznymi serwisami chcącymi wyciągnąć ostatnią złotówkę od swoich czytelników zasypując ich reklamami. Wprawdzie daleko mi do zarabiania na blogu (reklamy ledwie pokrywają koszt domeny i hostingu), ale sam fakt, iż ludzie chcą czytać moje teksty powoduje, że chce się pisać. Jeszcze bardziej cieszy, gdy teksty publikowane są “u tych dużych”. W moim przypadku są to Antyweb, MSDN oraz Webhosting. Poza “dużymi” pisałem (i nadal to robię) dla mniejszych – wp-games.pl, PHP Magazyn oraz kilku innych. W dwa lata i kilka miesięcy udało mi się zaistnieć w szerszej świadomości lokalnego światka IT, poznać wielu wspaniałych ludzi oraz nauczyć się wielu nowych rzeczy, o których bym się nie dowiedział, gdyby nie blog.
Zapytany o sposób w jaki udało mi się od anonimowego pehapowca dotrzeć do szerszej publiki, odpowiem tak samo jak wszyscy inni – ciężka praca i konsekwencja w działaniu. Nie, nie wstąpiłem do żadnego klubu, gdzie zakazali mi mówić/pisać na ten temat. Prawda nie jest taka kolorowa jak w filmach z happy endem, a na sukces trzeba długo pracować. Jeśli miałbym komuś poradzić jak pisać bloga by przyciągał on czytelników, byłyby to następujące kroki (kolejność dowolna).
- Konsekwencja – jeśli chcesz tworzyć bloga, musisz pisać regularnie na z góry założone tematy. Skakanie po tematach oraz długie przerwy w pisaniu szybko zniechęcą stałych czytelników i zostanie jedynie garstka najwierniejszych (rodzina i przyjaciele wchodzący z litości).
- Wolny czas – samo pisanie na blogu zajmuje minimum kilka godzin tygodniowo. Do tego dochodzi zbadanie opisywanego tematu, zarządzanie blogiem, odpowiadanie na komentarze. Jeśli nie wygospodaruje się odpowiednio dużo czasu na pisanie, będą powstawały potworki, których nikt nie będzie chciał czytać.
- Trzymanie ręki na pulsie – każdy techniczny blog publikuje informacje o nowościach. Aby nie być wtórnym, powinniśmy śledzić wiele źródeł informacji – kanały RSS, Twitter, Facebook/Google+, newslettery, itp. Oczywiście to również wymaga czasu, nawet więcej niż samo pisanie.
Powyższe kroki pozwoliły mi w dwa lata i trochę odnieść sukces jako bloger – być rozpoznawalną osobą, którą ludzie czytają. Pozostaje jedynie mieć nadzieję, iż czytanie daje Wam tyle samo satysfakcji, ile mi daje pisanie.
Korzystając z okazji życzę Wam w aby właśnie rozpoczęty rok był lepszy od poprzedniego pod każdym możliwym względem.